„Lubię te piosenki, które znam” – niby śmieszne, ale w przypadku kolęd niezwykle prawdziwe.
Dlaczego tak trudno „wybić” się nowym kolędom? Dlaczego od wieków śpiewamy tylko te kilkanaście tytułów i nic więcej? Odpowiedź na te pytania jest zawarta już w pytaniu. Bo śpiewamy je od wieków.
Śpiewanie towarzyszy nam przy różnych okazjach i wiąże nas z emocjami przeżywanymi podczas tych sytuacji.` I dlatego my śpiewamy te kolędy, które śpiewaliśmy będąc dziećmi, bo nam się pięknie kojarzą. Ze świętami, choinką, prezentami i w ogóle z domem rodzinnym, dzieciństwem… A dlaczego śpiewaliśmy te kolędy będąc dziećmi? Bo nasi rodzice nas ich uczyli, ponieważ im się kojarzyły ze świętami, choinką itd… a oni się ich nauczyli od naszych dziadków z tego samego powodu. I tak dojdziemy dalej i dalej w naszej genealogii.
Nie lubimy też udziwnień kolędowych. Tak jak nasz hymn narodowy w wykonaniu Edyty Górniak z Korei nie przypadł go gustu, tak „Wśród nocnej ciszy” nie może być przekombinowane i musi być zaśpiewane klasycznie. Inne interpretacje i aranżacje, owszem wysłucham, popodziwiam… ale w Wigilię nie włączę. Bo się nie da przy nich śpiewać.
Czy zatem nie ma szans na nowe? Oczywiście, że jest. Inaczej ciągle śpiewalibyśmy „Bogurodzicę”. Mam na to piękne przykłady. Kilkanaście (a może kilkadziesiąt) lat temu Arka Noego stworzyła kolędę „Świeć gwiazdeczko”. Nowa. A teraz już znana każdemu prawie dziecku i nasze dzieci będą swoim tę kolędę na pewno przekazywać dalej. W zeszłym roku zespół TGD wydał płytę „Kolędy Świata”. Są tam piękne aranżacje kolęd niczym pieśni uwielbienia. Zdarzyło się w wakacje, że automatycznie tworzona lista granych utworów na youtube, wybrała też jedną z tych kolęd. To była polska wersja jednego z utworów anglojęzycznych. Ale ja tej piosenki nie kojarzyłem (jeszcze) ze świętami. Przybiegł mój syn i zapytał (nieco z wyrzutem): „słuchasz kolęd??!” (a był lipiec). Z uśmiechem pomyślałem – on ma już nowe piękne skojarzenia.